Czym jest teatr impro?

Teatr improwizowany (znany także jako impro) – forma teatru, w którym aktorzy grają spontanicznie, bez scenariusza. Współczesny teatr improwizacyjny miał swój początek na zajęciach prowadzonych przez Violę Spolin (szkoła amerykańska) i Keitha Johnstone’a (szkoła angielska) w latach pięćdziesiątych XX wieku. We wszystkich formach improwizacji aktorzy tworzą dialogi i akcję w trakcie występowania. Teatr improwizowany pozwala na aktywny kontakt z publicznością, który jest często nieobecny w teatrze z udziałem scenariusza. Często grupy improwizacyjne czerpią inspirację z publiczności, prosząc ją o sugestię. Jest to sposób na zaangażowanie publiczności oraz dowód, że przedstawienie nie jest reżyserowane. Aby zaimprowizowana scena się udała, uczestniczący w niej aktorzy muszą wspólnie określić parametry akcji i sceny. Wraz z każdym wypowiedzianym słowem, lub akcją na scenie aktor składa propozycję, tzn. że określa pewien element rzeczywistości sceny. Może to być nadanie postaci imienia, ustalenie związku (łączącego postacie), miejsca, czy fizycznego otoczenia.

Źródło: pl.wikipedia.org
Filozofia impro

…bez której nie ma mowy o improwizacji. Treningi impro obejmują niezliczoną ilość ćwiczeń, które wręcz zmuszają improwizatorów do porzucenia myślenia na rzecz działania. Gdy za ich pomocą pozbędą się drobiazgowej analizy własnych działań, przekonają się na własnej skórze, że na scenie teatru improwizacji w trakcie gry autocenzura, ciągłe zastanawianie się „co powinienem teraz zrobić” są zupełnie niepotrzebne. 

Aktorzy teatru impro nie spotykają się na klasycznych próbach, ponieważ nie przygotowują żadnej sztuki. Nie pracują także z żadnym reżyserem. Nikt nikogo nie reżyseruje ani nie „ustawia”. W impro zamiast prób są treningi, na których improwizatorzy ćwiczą swoją sprawność w tworzeniu historii na żywo. Zamiast reżysera nad grupą czuwa trener, który proponuje określone ćwiczenia, obserwuje przebiegi określonych form improwizacji oraz daje wskazówki służące rozwojowi grupy oraz sprawności poszczególnych aktorów.

W teatrze impro nie ma miejsca na hierarchię często bardzo mocno zarysowaną w teatralnym świecie. W impro nie ma podziału na nienaruszalnych mistrzów i laików, którzy jeszcze „nic nie wiedzą”, przez co są zobowiązani podzielać ich zdanie. Takie relacje często niosą duże ryzyko poczucia zależności, które znacząco utrudnia autentyczność relacji między owym laikiem a autorytetem uczącym go artystycznego rzemiosła czy także „bardziej doświadczonym” uczniem, który już „wie więcej”. Na treningach improwizacji taka relacja nie ma sensu, gdyż przesadzony akcent na pozycję autorytetu niesie za sobą uruchomienie cenzora, którego w impro staramy się przecież nie dopuścić do głosu, gdyż powstrzymuje autentyczność naszych działań na scenie. W przeciwnym wypadku narażeni bylibyśmy na sytuację, w której mistrz „obserwuje i ocenia”, a laik stara się na tyle, by tylko zyskać przychylną ocenę swoich scenicznych poczynań. Nie ma wtedy mowy o improwizacji. 

W „gombrowiczowskim” świecie mistrzów większych i największych oraz laików skazanych na ich „mistrzostwo”, a nierzadko niestety także nadęcie, chcemy pokazać, że można inaczej – można uczyć się, ćwiczyć, trenować w oparciu o relację partnerską, w której możemy otwarcie wyrazić dużo więcej, z czymś się nie zgodzić i poznać siebie jako prawdziwe osoby, a nie jako laika i „nadmuchanego” mistrza. To najważniejsze założenie  Studia Improwizacji Teatralnej.

Jedno z podstawowych założeń impro, a zarazem jedna z pierwszych umiejętności nabywanych na treningach. Polega na przyjmowaniu propozycji partnera w scenie, a także dodawaniu do nich „czegoś od siebie”. W ten właśnie sposób buduje się świat improwizowanego spektaklu. Bardzo złym posunięciem jest odrzucanie propozycji innego gracza, by na ich miejsce przeforsować swoje, które wydają się być lepsze i ciekawsze. Zasada „tak, i…” odnosi się także do współpracy w grupie. Nie zawsze opieraj się na swoich pomysłach, słuchaj także innych. Ponadto żaden pomysł nie jest idealny. Trzeba w końcu na któryś się zdecydować i na nim budować to,  co zespół ma stworzyć.   „Tak, i…” uczy słuchania innych nie tylko na scenie, ale także w życiu prywatnym.

Na treningach impro popełnianie błędów nie jest zabronione, wręcz przeciwnie – jest zalecane, gdyż to na nich najwięcej się uczymy. Bardzo często zrobienie czegoś źle spotyka się nie z krytyką, lecz żywą reakcją śmiechu innych członków zespołu lub widowni. To dlatego że widz spektaklu impro mając świadomość, że jest to spektakl improwizowany odruchowo nie ocenia efektu, jak w wypadku wyreżyserowanego spektaklu, ale szczere usiłowanie aktora w zmaganiu się z bardzo często karkołomnym zadaniem, jakie zostało przed nim postawione. Oczywiście praca nad spektaklem improwizowanym zawiera w sobie pierwiastek nastawienia na efekt. W zależności od etapu pracy oczekuje się pewnego rodzaju jakości improwizacji, jednak w przeciwieństwie do pracy aktora na typowej, dramatycznej scenie, w impro dużo istotniejszą rolę odgrywa sam proces improwizacji, którego naocznym świadkiem staje się widz. Takie nastawienie dopuszcza popełnianie błędów, nawet w trakcie spektaklu, gdyż improwizacja jest przecież nieprzewidywalna, a w konsekwencji zawsze niedoskonała. Paradoksalnie przez swą niedoskonałość jest ciekawsza, gdyż widzimy w niej żywego człowieka zmagającego się z własnym ciałem, intelektem i trudnymi założeniami improwizowanej sceny.